I. Przygotowanie
dalsze (czas: maksymalnie 10-15 min., nie dłużej)
Uważnie przeczytaj
tekst, najlepiej 2-3 razy.
Wybierz konkretne fragmenty, które najmocniej cię poruszają.
Nie idź na ilość, czasem wystarczy jedno zdanie.
II. Medytacja (czas:
minimum 45 min., nie krócej)
1. Przygotowanie
bliższe(10-15 min.)
Zajmij wygodną pozycję.
Spróbuj wyciszyć myśli
i uspokoić oddech.
Rozpocznij znakiem
krzyża.
Pomyśl, z Kim za chwilę
się spotkasz.
Prośba ogólna o czystość intencji (stała):
„Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje
zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i
chwały Jego Boskiego Majestatu” (ĆD46).
Zaangażuj wyobraźnię.
Wyobraź sobie
przeczytaną scenę biblijną. Chodzi o w miarę dokładne wyobrażenie sobie
miejsca, zachowania ludzi, Jezusa itd.
To będzie dla nas
kotwica, do której będziemy wracać w chwilach rozproszeń.
Prośba II (o owoc
medytacji)
2. Rozważanie
(korzystamy z naszego rozumu, badamy intelektem) Rozważamy każdy z
wybranych podczas przygotowania dalszego fragmentów Ewangelii. Słuchamy Słowa
Bożego, starając się dostrzegać pojawiające się uczucia
i poruszenia duchowe.
Pytania pomocnicze:
Co Bóg mówi?
Jak to odnosi się do mojego życia?
Jaka jest moja odpowiedź na Boże Słowo?
Nad każdym punktem tkwimy
tak długo, dopóki go nie wyczerpiemy.
3. Rozmowa końcowa
„jak przyjaciel z Przyjacielem” (ok.2-3 min.)
Porozmawiaj z Bogiem
Ojcem, Jezusem lub Maryją o tym, co się wydarzyło na modlitwie.
4. Modlitwa "Ojcze Nasz", znak krzyża.
III. Refleksja (czas:
minimum 15 min., nie krócej)Wcześniej niczego
nie notujemy, czas na pisanie jest dopiero teraz.
Zastanów się na ile
potrafiłeś się skupić, koncentrować na Bogu. Co było dobre,
a co Ci się nie udało.
Przywołaj konkretne myśli, decyzje.
Zapisz to, co działo się w twoim wnętrzu. Nie pomijaj uczuć lub rozproszeń towarzyszących ci podczas rozważań. Może warto przyjrzeć się im kiedyś dokładniej, przedstawić je Bogu podczas kolejnej medytacji?
Propozycja: Joseph Tetlow SJ (z książeczki: ROZPALENI MIŁOŚCIĄ Modlitwy z jezuitami - Harter Michael SJ)
Punkt 1. Podziękować Bogu, naszemu Panu za otrzymane dobrodziejstwa.
Zaczynam
od spędzenia chwili czasu na dziękowaniu Bogu za dobre rzeczy, które
mnie dziś spotkały. Czynię to dość szczegółowo, zachowując się prawie
jak małe dziecko. Np. dziękuję Bogu za słońce albo za deszcz, za to, że
udało mi się naprawić krzesło, że zadzwonił do mnie przyjaciel, że
dobrze się czułem przez cały dzień, że miałem dość energii wieczorem,
by dokończyć pracę. W czasie takiego wyliczania może się zdarzyć, że
napotkani jakiś uczynek albo uczucie czy pragnienie, które
podtrzymywałem, a za które nie mogę podziękować Bogu, ponieważ było to
złośliwe lub grzeszne.
Punkt 2. Prosić o łaskę poznania grzechów i porzucenia ich.
Podziękowawszy
za otrzymane dary, proszę Boga o jeszcze jedną łaskę: abym mógł
zobaczyć tak wyraźnie, jak to tylko możliwe, jak dzięki tym darom i
przez nie staję się coraz bardziej żywy wobec Boga, a także bym
dostrzegł, gdzie być może hamują one moje wzrastanie.
Punkt 3.
Domagać się od duszy zdania sprawy od chwili powstania z łóżka aż po
obecny rachunek sumienia, godzina po godzinie i chwila po chwili,
najpierw z myśli, potem z mowy, wreszcie z uczynków - w takim samym
porządku, w jakim zalecano [odprawiać] rachunek szczegółowy.
Z
kolei zbadam uważnie moje czyny, zaniedbania, myśli i pragnienia, i to,
co mówią mi one o mojej relacji z Bogiem, jak również o mojej relacji
wobec siebie samego i innych w Bogu. Każdy z nas odkrywa właściwą
metodę takiej refleksji. Czasem pojedyncze wydarzenie wybija się na
pierwszy plan. Np. straciłem panowanie nad sobą, skakałem z radości na
wieść o czymś; odmawiałem podjęcia decyzji, o którą ktoś mnie prosił;
spędziłem zbyt wiele czasu, robiąc coś bardzo prostego. Z całą
cierpliwością zapytam siebie, co moje postępowanie lub moja postawa
oznaczały. Czy wyrażały one miłość Boga, czy też może lęk albo brak
zaufania? Czy wskazywały może, że podejmuję się zbyt wielu zadań i
dlaczego tak robię? Czy wskazywały, że być może nie akceptuję mojego
życia lub mojego świata?
W innych przypadkach nie będzie jakiegoś
szczególnego wydarzenia, ale można znaleźć pewien schemat przejawiający
się w ciągu dnia. Np. przez cały dzień czułem się zaniepokojony i
zmartwiony; ile razy widziałem pewną osobę, chciałem, by zwróciła na
mnie uwagę; wszystko szło mi szybko i łatwo; wybuchałem gniewem z
powodu drobiazgów. Cierpliwie zapytam siebie, co taki wzór zachowania
oznacza w kontekście mojej wiary w Boga i mojego zaufania, i miłości do
Boga.
Rozpoznać: jestem w strapieniu czy w pocieszeniu? Ważne! W innych znowu
momentach mogę zaobserwować klimat mojego życia tak wyraźnie jak
pogodę. Np. stałem się bardzo niezadowolony z mojej pracy; pozbywam się
stopniowo zadawnionej urazy z powodu czegoś, co zrobiła moja żona lub
mąż; pogłębia się moja świadomość tego, że Bóg patrzy na mnie z
miłością; prosząc Boga o coś, na czym mi bardzo zależało, przez cały
dzień byłem przeświadczony, że mnie wysłucha. Z tą samą cierpliwością
zapytam, co ten klimat mówi mi o mnie i o Bogu.
Punkt 4. Prosić Boga, naszego Pana, o przebaczenie win.
W
czwartym kroku przyniosę to, co odkryłem na modlitwę, rozmawiając z
Bogiem i mówiąc mu wszystko, co powinienem powiedzieć. Pozwalam Bogu
zadziwić mnie nowymi odkryciami, wewnętrznym zrozumieniem i pocieszyć
mnie wiarą i nadzieją. Przynoszę Bogu najbardziej palące potrzeby,
które teraz odczuwam: zadawnione urazy, których nie jestem w stanie się
pozbyć; dawne przyzwyczajenie, które usilnie chcę zmienić; bezmyślne
przeżywanie dnia bez dziękowania i chwalenia mojego Stwórcy. Proszę
Boga, aby mnie pouczył i pomógł mi przyjąć to pouczenie.
Punkt 5. Postanowić poprawę za Jego łaską.
Na
zakończenie postanowię zachować ducha dziękczynienia i pozbyć się
szkodliwych schematów myślenia, które stoją pomiędzy mną a moim
Stworzycielem. Otworzę się na przyjęcie jakiejkolwiek zmiany we mnie,
która mogłaby nastąpić, gdyby Bóg zechciał dać mi łaskę większą od tej,
o którą proszę. To Bóg bowiem jest Panem mojego życia i mnie samego. W
Nim, a nie w sobie, pokładam ufność.